Osłabiona po próbie biegania wracasz do domu i siadasz do Internetu. Na najpopularniejszym forum dla biegaczy zadajesz pytanie, dlaczego zrobiło Ci się słabo. Przy okazji chwalisz się swoją dietę i że zrzuciłaś 6 kg w dwa tygodnie. Odpowiedzi Cię nie zadowalają. Uczestnicy forum krytykują Cię za wybór diety i tak drastyczne ograniczenie kalorii.

Według nich, te 6 straconych kilogramów to głównie woda i mięśnie, a nie tłuszcz. Dodatkowo, brak składników odżywczych – witamin i minerałów, których w takiej diecie powinno być więcej niż w zwykłym jadłospisie, sprawia że jesteś osłabiona. A przy takim wysiłku fizycznym, jakim jest bieganie, powinnaś się wzmacniać, a nie osłabiać. Biegacze proponują inne diety, odsyłają Cię do stron, gdzie są rozpisane jadłospisy i polecani dietetycy. Ty jednak nie chcesz ich słuchać, bo Twoja współpracownica schudła bez żadnych ćwiczeń. Widocznie Ty też nie musisz ćwiczyć. Na obwisłe ramiona kupujesz krem ujędrniający i zaczynasz go wklepywać po każdej kąpieli.

Koniec diety, hurra!

Nadszedł 30. dzień diety. Schudłaś upragnione 10 kilogramów. Wprawdzie liczyłaś na więcej, biorąc pod uwagę szybkie tempo redukcji w pierwszej połowie miesiąca, jednak w drugiej połowie wszystko zwolniło (a tak naprawdę zwolnił Twój metabolizm, dostosowując się do restrykcji kalorycznych). Jestem umęczona dietą, nie możesz już patrzeć na cienkie zupy i monotematyczne posiłki. Żeby odwrócić swoją uwagę od jedzenia, idziesz na zakupy. Mieścisz się w swój dawny rozmiar z czasów liceum i jesteś zachwycona, jednak nie wyglądasz tak dobrze, jak wtedy. Twoja cera jest szara, a oczy podkrążone. Żeby jakoś na to zaradzić, idziesz do kosmetyczki i do fryzjera.

Zabiegi na twarz, manicure, pedicure, nowa fryzura, sukienka, buty i wyglądasz jak swoja odchudzona koleżanka. Idziesz do pracy pochwalić się efektem. W pierwszej kolejności biegniesz do współpracownicy. Jednak ona nie wita Cię z entuzjazmem. Pod warstwą makijażu widać u niej zmęczenie, a nowa sukienka, którą miesiąc temu zrobiła furorę, jest już trochę za ciasna. Koleżanka robi jednak dobrą minę do złej gry i szczebiocze, że trochę popuściła pasa. Na ostatniej imprezie rodzinnej nie wytrzymała i zjadła dużą porcję obiadu, a potem trzy kawałki ciasta. Ostrzega Cię, żebyś Ty nie powtarzała jej błędu. Ty jednak jej nie słyszysz, myślisz tylko o tym, jakie ciasto Ty byś zjadła.

Efekt jo-jo nadchodzi

Po pracy idziesz do swojej ulubionej cukierni i kupujesz trochę ciastek. Obiecujesz sobie, że to będzie tylko jeden raz. Jednak parę dni później masz ciężki dzień w pracy i jesteś zbyt zmęczona, by po powrocie do domu gotować zdrowy posiłek. Zamawiasz pizzę. Z ulgą stwierdzasz, że tym razem nie musisz nic ważyć i zjadasz sama całą porcję. Sytuacja powtarza się parokrotnie i nim się obejrzysz, nowe spodnie są już za małe. Przerażona stajesz na wagę i pokazuje ona więcej, niż przed dietą! Obliczasz swoje BMI – wynosi 28! Od 30 zaczyna się otyłość. Jesteś przerażona. Zdajesz sobie sprawę z tego, że musiałaś coś zrobić nie tak.

Pokaż więcej w  Lifestyle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Poznaj seksowne nowości w ofercie Obsessive

Jak wiadomo, mężczyźni są głównie wzrokowcami i ciężko im powstrzymać się przed spoglądani…